Platoon V - 27-29.07.2012
Misja B-Obra - 23-06-2012
Jama Sniezna - 25-02-2012
Resident Evil - 27.07.2012
Jest 19.00 dnia 27.07.2012 chlopaki pojawiaja sie punktualnie na miejscu zbiórki. TOTEM JEDZIE Z NAMI ! Transporter opancerzony klasy „Bismarck” wiezie nas gladko przez Polsze w miejsce zrzutu znane nam jedynie z analizy materialów dostarczonych przez satelite szpiegowskiego "Zwiezda". Mimo obcego terenu wiemy co robimy i bedzie nas tam wielu a wszyscy beda konkretnie nastawieni do spuszczenia lomotu jednostkom czerwonych. Kilometry plyna tak samo jak piwka, które laduja nasze akumulatory przed jutrzejsza walka. Robi sie coraz pózniej ale jestesmy spokojni bo wiemy ze zólci bracia na pewno juz sa na miejscu, zwiad terenu jest zrobiony, zakwaterowanie zaklepane a wino ryzowe ma odpowiednia temperature... Jestesmy! Wreszcie docieramy, niespodzianki na drodze wydluzaja znacznie czas przelotu. Jest 23.45 ale obozowisko nie spi. Wszedzie slychac gwar rozmów i smiechy... Ale zaraz, zaraz, cos za cicho...Gdzie sa nasi? Idziemy przez teren campingu, który okazuje sie naprawde spory. Gdzies w oddali slychac donosne echo piesni wojennej H_Z, prawie biegniemy kierujac sie sluchem, który nigdy nas jeszcze nie zawiódl....Sa! Ale zajebiscie! Cala banda dotarla bez uszczerbku! Impreza, spiewy i ogólna radocha trwa niemal do switu... Jest sobota. Dzis jest ten dzien. To dzis po raz kolejny pokazemy co znaczy milionowa zólta armia. Szykujemy sprzet. Po odprawie wychodzimy na pole... Goraco, okropnie goraco a do tego wilgotnosc powietrza siega niemal 100 %. Walczymy w tropikalnych warunkach... PIEKNIE!!! Czesc skladu trzyma prawa strone pola siejac poploch i straty w oddzialach wroga. Druga mniejsza grupa pilnuje tylów by zaden psubrat nie wypalil naszym chlopakom w plegar... Bronimy punktów kontrolnych... Koniec rundy i zmiana stron. Tym razem atak po naszej stronie. Czteroosobowa grupa zajmuje punkt kontrolny „Tramwaj” i w obliczu przytlaczajacej liczebnosci wroga utrzymuje punkt niemal do konca rundy.... Druga gra... Zmiana taktyki i objecie strategicznego punktu „Poczta”, w którym znajdujemy czesci radiostacji, która jest niezbedna wrogim jednostkom do zaskoczenia scenariusza. Kolejno upadajace punkty oporu Vietkongu, skupiaja zmasowany atak na budynek „Poczty” , który okupuje ostatni pozostaly oddzial H_Z. Z wnetrza slychac bitewne okrzyki i spiew, który uskrzydla obronców i zatrwaza przeciwników. Grad kul sypiacych sie z kazdego otworu w scianach skutecznie przyszpila wrogie oddzialy utrzymujac je na dystans do konca rundy. Wygrana cieszy bardziej niz zwykle. Poklepujemy sie po plecach, wymieniamy spostrzezenia, chelpimy sie zasluzonym zwyciestwem. Kolejne starcie... Zaczyna kropic... Pada... Leje! Istna Panama! Wchodzimy na pole bitwy. Deszcz leje jeszcze bardziej. Hektolitry wody splywaja nam po plecach. Bitwa rozpoczyna sie szybkim rozbiegiem. Maska paruje, widocznosc prawie zerowa, ale kilkuosobowa zólta grupa specjalna umacnia sie na tylach „Tramwaju” i kolejno eliminujac wrogo nastawione jednostki w znaczacy sposób przyczynia sie do kolejnego lomotu czerwonych. I to niestety byl ostatni scenariusz przeprowadzony przez organizatora, pokonala go pogoda, piszac "go" mamy pelna swiadomosc co mówimy bo ludzie palili sie do walki w przeciwnosci do ekipy zarzadzajacej impreza Wieczorem przemaszerowalismy teamem przez srodek obozowiska. Nasz Totemem niesiony na szpicy doprowadzal krew wroga do wrzenia. W niedziele nie brakowalo chetnych do dalszych dzialan wojennych, ale cóz wyszlo jak wyszlo, niedosyt walki zrekompensowala nam swiadomosc wygranych starc dnia poprzedniego oraz suto zakrapiane toasty podczas konkretnej imprezy integracyjnej gdzie jednostki H_Z standardowo zajmowaly pierwsza linie.

Info na FORUM